Samantha’s PoV
Głowa
bolała mnie jak nigdy. Podniosłam się z podłogi i wybiegłam z sali. Ginny
jeszcze coś krzyczała, ale zaraz pobiegła za mną. Usiadłam na ławce przed
szkołą, a ona zadzwoniła po pogotowie.
-Nic mi nie jest. Naprawdę.
-Zamknij się. Zaraz będzie tu pogotowie. – Ginny była
strasznie zdenerwowana – Ten dupek…
-Nie mów tak.
-Sam, ale on..
-Tak, on
jest wredny, niemiły, rozpieszczony, ale to też jest człowiek
-Ty się
słyszysz?
-Tak –
chodź nawet dla mnie to co powiedziałam było dziwne. Ja zawsze wszystkich
starałam
się bronić.
-Jechać z
tobą –karetka zatrzymała się przed nami
-Nie idź
do Chrisa. Pogratuluj mu.
-Pogratulować
to ja mu mogę jedynie wyboru kolegi
-Ginny!
–upomniałam ją
-Dobra już
skończę
Ona
zniknęła za drzwiami. A ja pojechałam do
szpitala. Wykonali mi wszystkie potrzebne badania.
-Zadzwonię
po twoich rodziców – odezwała się pani doktor
-Nie
trzeba. Powiedziała pani, że nic mi nie jest. Tak?
-Tak,
ale..
-Wrócę
sama. Naprawdę
Nie
chciałam, żeby dzwoniła po moją mamę. Wiedziałam, że wtedy byłaby wielka afera.
Ze szpitala do
domu
miałam niecałe 30 minut.
Justin’s Pov
Wszyscy
cieszyli się naszą wygraną z wyjątkiem Chrisa
-Ty jesteś jakiś chory ?
-O co ci teraz chodzi?
-O co? Co to miło być?
-Nie rozumiem
-Mogłeś pomyśleć zanim w nią rzuciłeś
-Stary przecież wszyscy żyją.
-A tak myślenie nie jest twoją mocną stroną zapomniałem
-Co powiedziałeś? –zdenerwował się Justin
-A nie słyszałeś? Wszyscy żyją? A widzisz gdzieś tu Sam?
Ja tez nie.
W tym momencie naprawdę się wystraszyłem.
-Nie wiesz co z nią? – zapytałem Chrisa
-Teraz się martwisz?- zaśmiał się
-Mówiła ci coś Ginny?
-Tak. Zabrało ją pogotowie
-I co z nią?
-Nagle się nią przejmujesz? Pamiętasz co rano mówiłeś
-Tak ale to może mi zaszkodzić
-Nie chce mi się nawet z tobą gadać
Chris wyszedł z sali, a ja nawet nie wiem o co mu chodzi.
Mieszkam kilka domów od Sam, więc w drodze do domu
postanowiłem sprawdzić co z nią.
Zapukałem do drzwi, ale się wystraszyłem i chciałem
odejść, ale nie zdążyłem
-słucham
-dzień dobry, czy jest pani córka?
-Samantha śpi. Chyba miała ciężki dzień w szkole.
-Mogłaby ją pani zawołać. To ważne
-Już.
Czekałem chyba wieczność
-tak?
-Sam
-Co ty tu robisz? – powiedziała zdziwiona
-Chciałem zobaczyć co z tobą.
-Wcześniej się mną nie przejmowałeś.
-Ale
Nagle usłyszałem głos jakiegoś mężczyzny wołającego Sam
-Jest dobrze. Daj mi już spokój.
Zatrzasnęła szybko drzwi.
A ja poszedłem do domu.
Samantha’s PoV
Z samego rana pojawiła się u mnie Ginny.
-Ubieraj się szybko, bo się spóźnimy
-Daj mi 15 minut
-Sam
-Tak? – krzyknęłam z toalety
-Może po szkole pójdziemy do mnie?
-A cos szczególnego ma się wydarzyć ? –Ginny nigdy nie
chciała spędzać czasu w domu
-Wieczorem jest impreza i pomyślałam…
-Nie. Nigdzie nie idę. Nie nadaje się na imprezy
-No proszę ten jeden raz.
-Ginny nie.
-Sam. Dla mnie to jest ważne
-Pierwszy i ostatni raz
-Dziękuje, dziękuje dziękuje.
Bałam się. Bardzo się bałam. Wiedziałam, że i tym razem wydarzy się coś
złego.
Dzień w szkole nie należy do moich ulubionych. Za dużo
ludzi. Po szkole odebrał nas tata Ginny. Cały dzień się przygotowywałyśmy.
Miałam na sobie ciemne rurki, różową bluzkę i czarną, skórzaną kurtkę.
-Ginny
-Chris to już?
-Tak czekam na dole z Justiniem
-Czy ja się nie przesłyszałam, Chris?
-Ginny, skończ. Wiesz jakie mam na ten temat zadnie –
znowu stanęłam w jego obronie.
-Dobra. Już idziemy
Zeszłyśmy na dół a chłopcy stali w drzwiach. Justin wyglądał inaczej niż zwykle.
-Ślicznie wyglądasz. – Chris złapał Ginny za rękę a ta
się zaczerwieniła
-Ty też Sam – wyjąkał Justin
-Dziękuje. To, że idziemy w czwórkę na imprezę nie
oznacza, że będę twoją dziewczyną na jeden wieczór
-Widocznie nie każdą – zaśmiał się Chris. Justin posłał
mu dziwne spojrzenie, ale ja nie wiedziałam o co chodzi
Justin’s Pov
Żarty Chrisa nie były zabawne, a nawet wnerwiające.
Złościł mnie sam fakt, że na zabawę musiały iść
jego koleżanki
-Uśmiechnij się Justin – powiedziała Sam – na mnie świat
się nie kończy
-No raczej, że nie. Na imprezie będzie dużo lepszych i
chętniejszych.
-Jakby miała takie podejście do życia jak ty to pewnie
siedziałabym w domu z gromadką dzieci – zażartowała Ginny
-Skończcie – wtrącił się Chris – Zaraz wybuchnie z tego
wielka afera a ja dzisiaj zamierzam się dobrze bawić.
Na imprezie było dużo ludzi. Grał najlepszy DJ w mieście .
Chris i Ginny od razu poszli tańczyć. Ja zauważyłem ładną dziewczynę i od razu
do niej podszedłem. Wszyscy świetnie się bawili. Czas mijał naprawdę szybko.
-Która godzina? – Chris zauważył mnie w tłumie
-Północ
-Widziałeś gdzieś Sam?
-Co ja jestem niańką ?
-Musimy je odprowadzić do domu.
-Zaraz ją znajdę, za 20 minut widzimy się przy budce z
jedzeniem
Wyszedłem z tłumu i zacząłem się rozglądać. Zauważyłem Sam, siedziała sama na ławce z puszką coli.
-Całą imprezę tu siedziałaś?
-A co cię to obchodzi?
-Tylko spytałem. Chodź czekają na nas.
-Już?
-Jest po północy
Wstała i poszła
-Nie w tą stronę. Do budki z jedzeniem – zaśmiałem się
-Bardzo śmieszne.
-Dobra chodź bo będą się martwić
W drodze do domu nikt się nie odezwał.