czwartek, 18 lipca 2013

Samantha’s PoV
               
               
Jak Justin wyszedł zadzwoniłam do mamy. Nie było tak źle. Mama wszystko zrozumiała.  
-Masz tu ciuchy.
-Dziękuje, a gdzie jest toaleta?
-Pierwsze drzwi po lewo.
Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się i wróciłam do pokoju
-A gdzie ja mam spać?
Chłopak poklepał w miejsce koło niego
-Serio? – zaśmiałam się głośno – to już wolę spać na korytarzu
-Pasuje ci w pokoju gościnnym – uśmiechnięta pokiwałam głową
Zaprowadził mnie do ładnego pokoju z różowymi ścianami. Od razu położyłam się na łóżku. Było wygodne. Wygodniejsze od tego w moim domu
-Dobranoc Samantha – nie lubiłam, gdy mnie tak nazywał
-Dobranc
Długo nie mogłam zasnąć. Cały czas leżałam i myślała. Jak to jest mieć zwykłą rodzinę. Dom, do którego nie boisz się zaprosić znajomych. Wiesz,  że nie wybuchnie żadna afera. Gdzie czujesz się bezpieczna. Rodzice, z którymi zawsze mogłabym pogadać, zapytać o coś

Justin’s Pov
Całą noc zastanawiałem się co będzie z Sam. Bałem się o to, e jak wróci do domu skończy się to źle. Rano słyszałem moją mamę w kuchni, ale nie była sama. Wstałem po cichu i zaraz byłem na dole
-Sam? Mama? Co wy tu robicie?
Obydwie się zaśmiały. Pozwoliłem im dalej rozmawiać a sam poszedłem się ubrać. Włożyłem jakieś jeansy, zwykłą bluzkę i moje ulubione  trampki. Zbiegłam na dół z myślą o śniadaniu, ale Sam chwyciła mnie za rękę i wyciągnęła przed dom.

Samantha’s Pov
Przed domem czekała na nas Ginny z Chrisem. Postanowiliśmy spędzić ten dzień razem. Wybraliśmy się na zakupy, a ja znowu opuściłam szkołę.
-hej – przywitali się obydwoje
-Gdzie idziemy? – zapytał Justin
- Na zakupy, bo ostatnio strasznie przytyłam – odpowiedziała Ginny
-Zamknij się w końcu – poprosił ją Chris
-Taka jest prawda, jestem gruba. Nic więcej nie mogę powiedzieć.
-Bądź silna – powiedziałam sama do siebie. Był to mój kolejny kłopot. Gdy z nimi szłam i słyszałam słowa mojej przyjaciółki chciało  mi się płakać. Nienawidziłam mojego wyglądu, ale ukrywałam to. Nie chciałam z nikim o tym gadać. Chodź przed Justinowi było mi się dużo łatwiej wygadać niż komukolwiek.  W końcu to on wiedział o moim największym problemie

-O Boże, patrzcie – krzyknęłam nagle

poniedziałek, 15 lipca 2013

Samantha’s PoV

 Rano  obudził mnie hałas w domu. Nic nowego.  Kłótnia między rodzicami.  Nawet nie słyszałam, że ojciec w nocy wrócił do domu.  Wzięłam telefon i włączyłam muzykę. Nie chciałam słyszeć tych kłótni. Wiedziałam, że lepiej nie schodzić na dół i zostać w pokoju.
Nie poszłam nawet do szkoły. Mama wyszła do pracy a ja zostałam sama w domu z tatą. Bałam się. Wiedziałam, że jak się odezwę zacznie się wielka awantura. Siedziałam sama w pokoju. Bałam się nawet głośniej poruszyć. 
-Sam. Złaź tu.- krzyknął
Zakluczyłam drzwi, włożyłam słuchawki do uszu i położyła się pod kołdrę. Czekałam aż wyjdzie z domu. Pójdzie spotkać się z kolegami. 
Nie musiałam długo czekać. On nie usiedzi w domu nawet kilku minut. Od razu wstałam, ubrałam pierwsze lepsze ciuchy i wyszłam z domu. Nie chciałam tam siedzieć sama. 
-Sam. – odezwała się Victoria
-Ty nie poszłaś do szkoły?
-Nie. Wiesz. Awantura nie chciałam wychodzić.
-Poczekaj zaprowadzę cię do babci.
-Ja mam 15 lat umiem sama o siebie zadbać.
-W twoim wieku też tak myślałam.
Zaprowadziłam ją do babci, a ona zgodziła się, by u niej trochę zamieszkała. Nie chciałam, żeby była świadkiem ciągłych awantur. W drodze do domu spotkałam Ginny i chłopców
-Hej Sam. Czemu nie byłaś w szkole ?
-Hej Ginny. Źle się czułam. 
-Aaa. –Było widać, że mi nie uwierzyła, ale nie chciała ciągnąć tematu – idziesz z nami na pizzę?
-Nie mam kasy – zjadłabym coś z miłą chęcią, ale powrót do domu nie był dobrym pomysłem
-Ja ci kupię – odezwał się Justin
-Nie trzeba, poradzę sobie sama. – byłam dla niego chłodna. 
-Dobra, chodź. Zwrócisz mi przy najbliższej okazji
Stałam chwilę w miejscu, gdy nagle zaburczało mi w brzuchu.
-Dobra, ale tylko jak wrócę do szkoły oddam ci pieniądze.

 Justin’s Pov
 Cieszyłem się, że Samantha zgodziła się pójść z nami. Nie wiem sam czemu. Lubiłem przebywać w jej towarzystwie. Nie była jak wszyscy inni. Nie podobałem jej się ze względu na moją kasę czy to, że jestem kapitanem drużyny. Można powiedzieć, że nawet mnie nie lubiła
-Wiecie co może jednak pójdę do domu? – szepnęła Sam
-Teraz już musisz iść z nami – odezwał się Chris
-Jestem nie wyspana, jest mi zimno.
Bez namysłu ściągnąłem bluzę i jej podałem.
-Nie dzięki. Dam radę
-Przecież było ci zimno. Tak?
-Dobra. Dziękuje – na jej ustach pojawił się uśmiech, który mi się bardzo podobał
Całą drogę do pizzerii śmialiśmy się i żartowaliśmy. Tylko Sam była jakaś wystraszona.
Pizza wszystkim smakowała i nawet w końcu Sam poprawił się humor.
-Dostałam sms od mamy. Muszę iść do domu.
-A będziesz mogła iść z nami do parku?
-Tak, na pewno
-Ja pójdę z tobą – powiedziałem –a z nimi spotkamy się na miejscu.
Całą drogę do jej domu się nie odzywałem. Wiedziałam, że ona się  strasznie boi. Chodź nie wiedziałem czego.
-Usiądź tutaj. Ja zaraz wyjdę – wskazała na ławkę blisko jej domu
Czekałem na nią pół godziny. Słyszałem jedynie jakieś krzyki. W końcu wyszła. Wyszła? Wybiegła i rzuciła się w moim ramiona. 
-ej co jest – zapytałem 
- zabierz mnie stąd – szeptała – Proszę
Zabrałem ją do mnie do domu. Wiedziałem, że nikogo tam nie ma. Zadzwoniłem do Chrisa, że dzisiaj do nich nie dołączymy. Zaprowadziłem ją do mojego pokoju i zrobiłem ciepłe kakao.
-Dziękuje. 
-Nie płacz. 
-Justin, ty tego nie zrozumiesz. Ty masz wszystko. Masz znajomych. Masz kochanych rodziców. Nie musisz martwić się o pieniądze.
-A ty? Przecież nie masz chyba tak, źle. Twoja mama wydaje się bardzo miła
-Może i jest, ale…
-Alee… Spróbuje zrozumieć.
-Ale mój tata. Ma problemy z alkoholem. Przynajmniej raz w tygodniu jest większa awantura w domu. Mama wychodzi do pracy i wraca tak późno jak tylko może.  Tata nie daje na nasze utrzymanie. Pieniędzy brakuje, a ja staram się mamie pomagać jak umiem.
-A dzisiaj co się stało?
-Tak naprawdę nie było mnie w szkole, bo rano w domu wybuchła awantura. Rodzice kłócili się o jakieś błahostki. Bałam się wyjść z pokoju. Mama wyszła do pracy, a tata jak zwykle poszedł spotkać się z kolegami. Od razu się ubrałam i wyszłam z domu. Wybiegła za mną Victoria. Zaprowadziłam ją do babci. I gdy teraz byłam w domu rodzice zapytali, gdzie jest Victoria. Odpowiedziałam im, że  pomieszka trochę u babci, bo naszego domu nie można nazwać domem. Mama się popłakała a tata….
-A tata? – wtedy zauważyłem, że ma podpuchnięte oko – pierwszy raz się to zdarzyło?
-Nie.
-Czemu nic z tym nie zrobiłaś?
-Miałam zostawić siostrę i mamę? One nie chcą nic z tym zrobić, a ja sama nie mogę.
-Możesz. Musisz mu się w końcu postawić.
-Justin nie rozumiesz. - płakała coraz bardziej - nie rozumiesz
-A może rozumiem? Potrafię sobie wyobrazić co przeżywasz.
-Muszę oddać ci bluzę i wracać do domu.

Samantha’s PoV
 Ściągnęłam jego bluzę i odłożyłam na jego łóżko. Wstałam i podałam mu rękę na pożegnanie.
-Co jest z twoimi rękami? - zapomniałam, że mam na sobie bluzkę z krótkim rękafkiem
-Justin za dużo wiesz.
-Dobra nie musisz się tłumaczyć. Ale dzisiaj śpisz u mnie
-Żartujesz sobie. Muszę wracać do domu
-Nic nie musisz. Mój tata wyjechał, a mama pewnie wróci nad ranem
-Ale..
-Nie ma nawet o czym gadać
-Jesteś dużo lepszy jak nie masz przy sobie znajomych ze szkoły - zaśmiałam się
-Przyniosę ci jakieś ciuchy 

Musiałam jeszcze zadzwonić do domu. To był najtrudniejszy telefon jakie kiedykolwiek musiałam wykonać...

niedziela, 14 lipca 2013

Samantha’s PoV
                Głowa bolała mnie jak nigdy. Podniosłam się z podłogi i wybiegłam z sali. Ginny jeszcze coś krzyczała, ale zaraz pobiegła za mną. Usiadłam na ławce przed szkołą, a ona zadzwoniła po pogotowie.
-Nic mi nie jest. Naprawdę.
-Zamknij się. Zaraz będzie tu pogotowie. – Ginny była strasznie zdenerwowana – Ten dupek…
-Nie mów tak.
-Sam, ale on..
-Tak, on jest wredny, niemiły, rozpieszczony, ale to też jest człowiek
-Ty się słyszysz?
-Tak – chodź nawet dla mnie to co powiedziałam było dziwne. Ja zawsze wszystkich   
starałam się bronić.
-Jechać z tobą –karetka zatrzymała się przed nami
-Nie idź do Chrisa. Pogratuluj mu.
-Pogratulować to ja mu mogę jedynie wyboru kolegi
-Ginny! –upomniałam ją
-Dobra już skończę
Ona zniknęła za drzwiami.  A ja pojechałam do szpitala. Wykonali mi wszystkie potrzebne badania.
-Zadzwonię po twoich rodziców – odezwała się pani doktor
-Nie trzeba. Powiedziała pani, że nic mi nie jest. Tak?
-Tak, ale..
-Wrócę sama. Naprawdę
Nie chciałam, żeby dzwoniła po moją mamę. Wiedziałam, że wtedy byłaby wielka afera. Ze szpitala do
domu miałam niecałe 30 minut.


Justin’s Pov
                Wszyscy cieszyli się naszą wygraną z wyjątkiem Chrisa
-Ty jesteś jakiś chory ?
-O co ci teraz chodzi?
-O co? Co to miło być?
-Nie rozumiem
-Mogłeś pomyśleć zanim w nią rzuciłeś
-Stary przecież wszyscy żyją.
-A tak myślenie nie jest twoją mocną stroną zapomniałem
-Co powiedziałeś? –zdenerwował się Justin
-A nie słyszałeś? Wszyscy żyją? A widzisz gdzieś tu Sam? Ja tez nie.
W tym momencie naprawdę się wystraszyłem.
-Nie wiesz co z nią? – zapytałem Chrisa
-Teraz się martwisz?- zaśmiał się
-Mówiła ci coś Ginny?
-Tak. Zabrało ją pogotowie
-I co z nią?
-Nagle się nią przejmujesz? Pamiętasz co rano mówiłeś
-Tak ale to może mi zaszkodzić
-Nie chce mi się nawet z tobą gadać
Chris wyszedł z sali, a ja nawet nie wiem o co mu chodzi.
Mieszkam kilka domów od Sam, więc w drodze do domu postanowiłem sprawdzić co z nią.
Zapukałem do drzwi, ale się wystraszyłem i chciałem odejść, ale nie zdążyłem
-słucham
-dzień dobry, czy jest pani córka?
-Samantha śpi. Chyba miała ciężki dzień w szkole.
-Mogłaby ją pani zawołać. To ważne
-Już.
Czekałem chyba wieczność
-tak?
-Sam
-Co ty tu robisz? – powiedziała zdziwiona
-Chciałem zobaczyć co z tobą.
-Wcześniej się mną nie przejmowałeś.
-Ale
Nagle usłyszałem głos jakiegoś mężczyzny wołającego Sam
-Jest dobrze. Daj mi już spokój.
Zatrzasnęła szybko drzwi.  A ja poszedłem do domu.

Samantha’s PoV
Z samego rana pojawiła się u mnie Ginny.
-Ubieraj się szybko, bo się spóźnimy
-Daj mi 15 minut
-Sam
-Tak? – krzyknęłam z toalety
-Może po szkole pójdziemy do mnie?
-A cos szczególnego ma się wydarzyć ? –Ginny nigdy nie chciała spędzać czasu w domu
-Wieczorem jest impreza i pomyślałam…
-Nie. Nigdzie nie idę. Nie nadaje się na imprezy
-No proszę ten jeden raz.
-Ginny nie.
-Sam. Dla mnie to jest ważne
-Pierwszy i ostatni raz
-Dziękuje, dziękuje dziękuje.
Bałam się. Bardzo się bałam.  Wiedziałam, że i tym razem wydarzy się coś złego. 
Dzień w szkole nie należy do moich ulubionych. Za dużo ludzi. Po szkole odebrał nas tata Ginny. Cały dzień się przygotowywałyśmy. Miałam na sobie ciemne rurki, różową bluzkę i czarną, skórzaną  kurtkę.
-Ginny
-Chris to już?
-Tak czekam na dole z Justiniem
-Czy ja się nie przesłyszałam, Chris?
-Ginny, skończ. Wiesz jakie mam na ten temat zadnie – znowu stanęłam w jego obronie.
-Dobra. Już idziemy
Zeszłyśmy na dół a chłopcy stali w drzwiach.  Justin wyglądał inaczej niż zwykle.
-Ślicznie wyglądasz. – Chris złapał Ginny za rękę a ta się zaczerwieniła
-Ty też Sam – wyjąkał Justin
-Dziękuje. To, że idziemy w czwórkę na imprezę nie oznacza, że będę twoją dziewczyną na jeden wieczór
-Widocznie nie każdą – zaśmiał się Chris. Justin posłał mu dziwne spojrzenie, ale ja nie wiedziałam o co chodzi

Justin’s Pov
Żarty Chrisa nie były zabawne, a nawet wnerwiające. Złościł mnie sam fakt, że na zabawę musiały iść
jego koleżanki
-Uśmiechnij się Justin – powiedziała Sam – na mnie świat się nie kończy
-No raczej, że nie. Na imprezie będzie dużo lepszych i chętniejszych.
-Jakby miała takie podejście do życia jak ty to pewnie siedziałabym w domu z gromadką dzieci – zażartowała  Ginny
-Skończcie – wtrącił się Chris – Zaraz wybuchnie z tego wielka afera a ja dzisiaj zamierzam się dobrze bawić.
Na imprezie było dużo ludzi. Grał najlepszy DJ w mieście . Chris i Ginny od razu poszli tańczyć. Ja zauważyłem ładną dziewczynę i od razu do niej podszedłem. Wszyscy świetnie się bawili. Czas mijał naprawdę szybko.
-Która godzina? – Chris zauważył mnie w tłumie
-Północ
-Widziałeś gdzieś Sam?
-Co ja jestem niańką ?
-Musimy je odprowadzić do domu.
-Zaraz ją znajdę, za 20 minut widzimy się przy budce z jedzeniem
Wyszedłem z tłumu i zacząłem się rozglądać.  Zauważyłem Sam, siedziała sama  na ławce z puszką coli.
-Całą imprezę tu siedziałaś?
-A co cię to obchodzi?
-Tylko spytałem. Chodź czekają na nas.
-Już?
-Jest po północy
Wstała i poszła
-Nie w tą stronę. Do budki z jedzeniem – zaśmiałem się
-Bardzo śmieszne.
-Dobra chodź bo będą się martwić

W drodze do domu nikt się nie odezwał.
Samantha’s PoV
                Dzisiejszy  dzień. Tak zdecydowanie najgorszy ze wszystkich. Pierwszy dzień nowego roku szkolnego.
-Sam, wstawaj. –budziła mnie mama
-Już. Zaraz. – byłam jak typowa nastolatka, która nie lubiła rano wstawać.  Po 15 minutach wygrzebałam się z łóżka.  Wyciągnęłam z szuflady bieliznę i poszłam pod prysznic.  Po trzydziestu minutach byłam wymalowana i gotowa do wyjścia. Miałam na sobie wytarte jeansy i moją ulubioną bluzkę.
-Sam pójdziesz z Victorią do szkoły
-Mamo… - nie oszukujmy się nigdy nie miałam z nią dobrych kontaktów.
-Samantha
-Dobra. Już dobra – wiedziałam, że lepiej nie wchodzić w dyskusje z moją mamą
Wyszłam z domu, a siostra wolnym krokiem ruszyła za mną
-Chodź bo się spóźnimy
-A wiesz, że dzisiaj jest mecz w szkole
-Nie, nie wiem – za każdym razem, gdy gdzieś z nią była poruszała temat Justina
-No i cała szkoła jest zwolniona z lekcji. Będziemy kibicować naszej drużynie
-Chyba Justinowi – zaśmiałam się cicho
-Nawet jeśli? Wszyscy wiemy, że jest najlepszy
-Wszyscy ? A Chris i reszta drużyny ? Bez nich by sobie nie radził
-Poradziłby sobie nawet sam
Zaśmiałam się , włożyłam słuchawki w uszy i nie kontynuowałam tej rozmowy.
Pod szkołą czekała na mnie Ginny. Jak zwykle uśmiechnięta.
-Hej  słońce – przytuliła mnie
-Hej. Co ty dzisiaj w tak dobrym humorze? –Byłam bardzo ciekawa
-Chris .. . – spojrzała na moją siostrę, a ta wiedziała, że ma odejść- Chris ma dla mnie jakąś niespodziankę
-To wy już?
-Tak . Wczoraj się pogodziliśmy
-Nie umiecie bez siebie żyć – zaśmiałam się i ruszyłyśmy w stronę sali gimnastycznej.
Na sam początek przemówił dyrektor. Jak zwykle nudna gadka. Później trener drużyny. Cały czas mówił o stypendium i Justinie. Ten chłopak jest wychwalany przez każdego.
Nie ma co ukrywać ten sport nie należy do moich ulubionych.   Pod koniec meczu chciałam wyjść . Ale nagle poczułam ból. Dostałam z piłki w głowę. Cała sala się śmiała. Wszyscy zawodnicy gratulowali Justinowi dobrego rzutu. Tylko Chris i Ginny zachowali się odpowiednio



Justin’s Pov
                Ten dzień miał być jednym z lepszych. Pierwszy mecz w tym sezonie. Wstałem rano bez żadnego problemu. Umyłem zęby . Ubrałem baggy i jakiś t-shirt .  Poprawiłem włosy. I  zszedłem na dół
-Justin, zjedz śniadanie –odezwała się mama
-Daj mi święty spokój –warknąłem
-Just… - nie zdążyła dokończyć. Wyszedłem i trzasnęłam drzwiami
-Siema stary – przywitał się Chris, który zawsze na mnie czekał
-No cześć
-O co ci znowu chodzi?
-Pogodziłeś się z tą całą Ginny czy jak jej tam – nie lubiłem jej
-Już nie raz o tym gadaliśmy tak? To, że ty nie masz stałej dziewczyny to nie mój problem.
-Ja mogę mieć każdą.
-Ale nie masz żadnej.
-Zamknij się.
-Widzisz trafiłem w twój czuły punkt
-Jutro jest impreza? Idziesz?
-Nie mogę
-A no tak zapomniałem Ginny…
-Możesz iść z nami. Będzie też Sam.
-Ten dziwoląg. Nie dziękuje – Nie była brzydka, ale nigdy za sobą nie przepadaliśmy. I nie chciałbym pokazywać się w jej towarzystwie
-Mógłbyś czasem pomyśleć zanim coś powiesz? – Chris był naprawdę wnerwiony
- Coś ci się nie podoba. Mówię co myślę
Przestaliśmy się kłócić, bo byliśmy już w szkole.  Od razu poszliśmy się szykować do meczu.
Zaczynało się jak zwykle gadaniem dyrektora i trenera.
 Pod koniec meczu zauważyłem, że jest duża różnica punktów i wygrywamy. Chciałem coś zrobić, żeby rozbawić publiczność. Spojrzałem na trybunę i zobaczyłem Sam, która właśnie wstała. Nie patrząc na nic rzuciłem w nią piłką. Wszyscy wybuchli śmiechem, a cała drużyna gratulowała mi dobrego rzutu


PROLOG

           Ona skryta w sobie dziewczyna z problemami.  On odważny i zakochany w sobie. Ona się okalecza. On  ciągle imprezuje. Ona nie jest lubiana w szkole. On może mieć każdą dziewczynę. Ona z biednej rodziny. On ma bogatych rodziców. Pomogą sobie nawzajem? A może dojdzie do jakiejś tragedii?