poniedziałek, 15 lipca 2013

Samantha’s PoV

 Rano  obudził mnie hałas w domu. Nic nowego.  Kłótnia między rodzicami.  Nawet nie słyszałam, że ojciec w nocy wrócił do domu.  Wzięłam telefon i włączyłam muzykę. Nie chciałam słyszeć tych kłótni. Wiedziałam, że lepiej nie schodzić na dół i zostać w pokoju.
Nie poszłam nawet do szkoły. Mama wyszła do pracy a ja zostałam sama w domu z tatą. Bałam się. Wiedziałam, że jak się odezwę zacznie się wielka awantura. Siedziałam sama w pokoju. Bałam się nawet głośniej poruszyć. 
-Sam. Złaź tu.- krzyknął
Zakluczyłam drzwi, włożyłam słuchawki do uszu i położyła się pod kołdrę. Czekałam aż wyjdzie z domu. Pójdzie spotkać się z kolegami. 
Nie musiałam długo czekać. On nie usiedzi w domu nawet kilku minut. Od razu wstałam, ubrałam pierwsze lepsze ciuchy i wyszłam z domu. Nie chciałam tam siedzieć sama. 
-Sam. – odezwała się Victoria
-Ty nie poszłaś do szkoły?
-Nie. Wiesz. Awantura nie chciałam wychodzić.
-Poczekaj zaprowadzę cię do babci.
-Ja mam 15 lat umiem sama o siebie zadbać.
-W twoim wieku też tak myślałam.
Zaprowadziłam ją do babci, a ona zgodziła się, by u niej trochę zamieszkała. Nie chciałam, żeby była świadkiem ciągłych awantur. W drodze do domu spotkałam Ginny i chłopców
-Hej Sam. Czemu nie byłaś w szkole ?
-Hej Ginny. Źle się czułam. 
-Aaa. –Było widać, że mi nie uwierzyła, ale nie chciała ciągnąć tematu – idziesz z nami na pizzę?
-Nie mam kasy – zjadłabym coś z miłą chęcią, ale powrót do domu nie był dobrym pomysłem
-Ja ci kupię – odezwał się Justin
-Nie trzeba, poradzę sobie sama. – byłam dla niego chłodna. 
-Dobra, chodź. Zwrócisz mi przy najbliższej okazji
Stałam chwilę w miejscu, gdy nagle zaburczało mi w brzuchu.
-Dobra, ale tylko jak wrócę do szkoły oddam ci pieniądze.

 Justin’s Pov
 Cieszyłem się, że Samantha zgodziła się pójść z nami. Nie wiem sam czemu. Lubiłem przebywać w jej towarzystwie. Nie była jak wszyscy inni. Nie podobałem jej się ze względu na moją kasę czy to, że jestem kapitanem drużyny. Można powiedzieć, że nawet mnie nie lubiła
-Wiecie co może jednak pójdę do domu? – szepnęła Sam
-Teraz już musisz iść z nami – odezwał się Chris
-Jestem nie wyspana, jest mi zimno.
Bez namysłu ściągnąłem bluzę i jej podałem.
-Nie dzięki. Dam radę
-Przecież było ci zimno. Tak?
-Dobra. Dziękuje – na jej ustach pojawił się uśmiech, który mi się bardzo podobał
Całą drogę do pizzerii śmialiśmy się i żartowaliśmy. Tylko Sam była jakaś wystraszona.
Pizza wszystkim smakowała i nawet w końcu Sam poprawił się humor.
-Dostałam sms od mamy. Muszę iść do domu.
-A będziesz mogła iść z nami do parku?
-Tak, na pewno
-Ja pójdę z tobą – powiedziałem –a z nimi spotkamy się na miejscu.
Całą drogę do jej domu się nie odzywałem. Wiedziałam, że ona się  strasznie boi. Chodź nie wiedziałem czego.
-Usiądź tutaj. Ja zaraz wyjdę – wskazała na ławkę blisko jej domu
Czekałem na nią pół godziny. Słyszałem jedynie jakieś krzyki. W końcu wyszła. Wyszła? Wybiegła i rzuciła się w moim ramiona. 
-ej co jest – zapytałem 
- zabierz mnie stąd – szeptała – Proszę
Zabrałem ją do mnie do domu. Wiedziałem, że nikogo tam nie ma. Zadzwoniłem do Chrisa, że dzisiaj do nich nie dołączymy. Zaprowadziłem ją do mojego pokoju i zrobiłem ciepłe kakao.
-Dziękuje. 
-Nie płacz. 
-Justin, ty tego nie zrozumiesz. Ty masz wszystko. Masz znajomych. Masz kochanych rodziców. Nie musisz martwić się o pieniądze.
-A ty? Przecież nie masz chyba tak, źle. Twoja mama wydaje się bardzo miła
-Może i jest, ale…
-Alee… Spróbuje zrozumieć.
-Ale mój tata. Ma problemy z alkoholem. Przynajmniej raz w tygodniu jest większa awantura w domu. Mama wychodzi do pracy i wraca tak późno jak tylko może.  Tata nie daje na nasze utrzymanie. Pieniędzy brakuje, a ja staram się mamie pomagać jak umiem.
-A dzisiaj co się stało?
-Tak naprawdę nie było mnie w szkole, bo rano w domu wybuchła awantura. Rodzice kłócili się o jakieś błahostki. Bałam się wyjść z pokoju. Mama wyszła do pracy, a tata jak zwykle poszedł spotkać się z kolegami. Od razu się ubrałam i wyszłam z domu. Wybiegła za mną Victoria. Zaprowadziłam ją do babci. I gdy teraz byłam w domu rodzice zapytali, gdzie jest Victoria. Odpowiedziałam im, że  pomieszka trochę u babci, bo naszego domu nie można nazwać domem. Mama się popłakała a tata….
-A tata? – wtedy zauważyłem, że ma podpuchnięte oko – pierwszy raz się to zdarzyło?
-Nie.
-Czemu nic z tym nie zrobiłaś?
-Miałam zostawić siostrę i mamę? One nie chcą nic z tym zrobić, a ja sama nie mogę.
-Możesz. Musisz mu się w końcu postawić.
-Justin nie rozumiesz. - płakała coraz bardziej - nie rozumiesz
-A może rozumiem? Potrafię sobie wyobrazić co przeżywasz.
-Muszę oddać ci bluzę i wracać do domu.

Samantha’s PoV
 Ściągnęłam jego bluzę i odłożyłam na jego łóżko. Wstałam i podałam mu rękę na pożegnanie.
-Co jest z twoimi rękami? - zapomniałam, że mam na sobie bluzkę z krótkim rękafkiem
-Justin za dużo wiesz.
-Dobra nie musisz się tłumaczyć. Ale dzisiaj śpisz u mnie
-Żartujesz sobie. Muszę wracać do domu
-Nic nie musisz. Mój tata wyjechał, a mama pewnie wróci nad ranem
-Ale..
-Nie ma nawet o czym gadać
-Jesteś dużo lepszy jak nie masz przy sobie znajomych ze szkoły - zaśmiałam się
-Przyniosę ci jakieś ciuchy 

Musiałam jeszcze zadzwonić do domu. To był najtrudniejszy telefon jakie kiedykolwiek musiałam wykonać...

2 komentarze: