Samantha’s PoV
Rano obudził mnie hałas w domu. Nic nowego. Kłótnia między rodzicami.
Nawet nie słyszałam, że ojciec w nocy wrócił do domu. Wzięłam
telefon i włączyłam muzykę. Nie chciałam słyszeć tych kłótni. Wiedziałam, że
lepiej nie schodzić na dół i zostać w pokoju.
Nie poszłam nawet do szkoły. Mama wyszła
do pracy a ja zostałam sama w domu z tatą. Bałam się. Wiedziałam, że jak się
odezwę zacznie się wielka awantura. Siedziałam sama w pokoju. Bałam się nawet
głośniej poruszyć.
-Sam. Złaź tu.- krzyknął
Zakluczyłam drzwi, włożyłam słuchawki do
uszu i położyła się pod kołdrę. Czekałam aż wyjdzie z domu. Pójdzie spotkać się
z kolegami.
Nie musiałam długo czekać. On nie usiedzi
w domu nawet kilku minut. Od razu wstałam, ubrałam pierwsze lepsze ciuchy i
wyszłam z domu. Nie chciałam tam siedzieć sama.
-Sam. – odezwała się Victoria
-Ty nie poszłaś do szkoły?
-Nie. Wiesz. Awantura nie chciałam
wychodzić.
-Poczekaj zaprowadzę cię do babci.
-Ja mam 15 lat umiem sama o siebie zadbać.
-W twoim wieku też tak myślałam.
Zaprowadziłam ją do babci, a ona zgodziła
się, by u niej trochę zamieszkała. Nie chciałam, żeby była świadkiem ciągłych
awantur. W drodze do domu spotkałam Ginny i chłopców
-Hej Sam. Czemu nie byłaś w szkole ?
-Hej Ginny. Źle się czułam.
-Aaa. –Było widać, że mi nie uwierzyła,
ale nie chciała ciągnąć tematu – idziesz z nami na pizzę?
-Nie mam kasy – zjadłabym coś z miłą
chęcią, ale powrót do domu nie był dobrym pomysłem
-Ja ci kupię – odezwał się Justin
-Nie trzeba, poradzę sobie sama. – byłam
dla niego chłodna.
-Dobra, chodź. Zwrócisz mi przy
najbliższej okazji
Stałam chwilę w miejscu, gdy nagle
zaburczało mi w brzuchu.
-Dobra, ale tylko jak wrócę do szkoły
oddam ci pieniądze.
Justin’s Pov
Cieszyłem się, że Samantha zgodziła się pójść
z nami. Nie wiem sam czemu. Lubiłem przebywać w jej towarzystwie. Nie była jak
wszyscy inni. Nie podobałem jej się ze względu na moją kasę czy to, że jestem
kapitanem drużyny. Można powiedzieć, że nawet mnie nie lubiła
-Wiecie co może jednak pójdę do domu? –
szepnęła Sam
-Teraz już musisz iść z nami – odezwał się
Chris
-Jestem nie wyspana, jest mi zimno.
Bez namysłu ściągnąłem bluzę i jej
podałem.
-Nie dzięki. Dam radę
-Przecież było ci zimno. Tak?
-Dobra. Dziękuje – na jej ustach pojawił
się uśmiech, który mi się bardzo podobał
Całą drogę do pizzerii śmialiśmy się i
żartowaliśmy. Tylko Sam była jakaś wystraszona.
Pizza wszystkim smakowała i nawet w końcu
Sam poprawił się humor.
-Dostałam sms od mamy. Muszę iść do domu.
-A będziesz mogła iść z nami do parku?
-Tak, na pewno
-Ja pójdę z tobą – powiedziałem –a z nimi
spotkamy się na miejscu.
Całą drogę do jej domu się nie odzywałem.
Wiedziałam, że ona się strasznie boi. Chodź nie wiedziałem czego.
-Usiądź tutaj. Ja zaraz wyjdę – wskazała
na ławkę blisko jej domu
Czekałem na nią pół godziny. Słyszałem
jedynie jakieś krzyki. W końcu wyszła. Wyszła? Wybiegła i rzuciła się w moim
ramiona.
-ej co jest – zapytałem
- zabierz mnie stąd – szeptała – Proszę
Zabrałem ją do mnie do domu. Wiedziałem,
że nikogo tam nie ma. Zadzwoniłem do Chrisa, że dzisiaj do nich nie dołączymy.
Zaprowadziłem ją do mojego pokoju i zrobiłem ciepłe kakao.
-Dziękuje.
-Nie płacz.
-Justin, ty tego nie zrozumiesz. Ty masz
wszystko. Masz znajomych. Masz kochanych rodziców. Nie musisz martwić się o
pieniądze.
-A ty? Przecież nie masz chyba tak, źle.
Twoja mama wydaje się bardzo miła
-Może i jest, ale…
-Alee… Spróbuje zrozumieć.
-Ale mój tata. Ma problemy z alkoholem.
Przynajmniej raz w tygodniu jest większa awantura w domu. Mama wychodzi do
pracy i wraca tak późno jak tylko może. Tata nie daje na nasze
utrzymanie. Pieniędzy brakuje, a ja staram się mamie pomagać jak umiem.
-A dzisiaj co się stało?
-Tak naprawdę nie było mnie w szkole, bo
rano w domu wybuchła awantura. Rodzice kłócili się o jakieś błahostki. Bałam
się wyjść z pokoju. Mama wyszła do pracy, a tata jak zwykle poszedł spotkać się
z kolegami. Od razu się ubrałam i wyszłam z domu. Wybiegła za mną Victoria.
Zaprowadziłam ją do babci. I gdy teraz byłam w domu rodzice zapytali, gdzie
jest Victoria. Odpowiedziałam im, że pomieszka trochę u babci, bo naszego
domu nie można nazwać domem. Mama się popłakała a tata….
-A tata? – wtedy zauważyłem, że ma
podpuchnięte oko – pierwszy raz się to zdarzyło?
-Nie.
-Czemu nic z tym nie zrobiłaś?
-Miałam zostawić siostrę i mamę? One nie
chcą nic z tym zrobić, a ja sama nie mogę.
-Możesz. Musisz mu się w końcu postawić.
-Justin nie rozumiesz. - płakała coraz
bardziej - nie rozumiesz
-A może rozumiem? Potrafię sobie wyobrazić
co przeżywasz.
-Muszę oddać ci bluzę i wracać do domu.
Samantha’s PoV
Ściągnęłam jego bluzę i odłożyłam na jego
łóżko. Wstałam i podałam mu rękę na pożegnanie.
-Co jest z twoimi rękami? - zapomniałam,
że mam na sobie bluzkę z krótkim rękafkiem
-Justin za dużo wiesz.
-Dobra nie musisz się tłumaczyć. Ale
dzisiaj śpisz u mnie
-Żartujesz sobie. Muszę wracać do domu
-Nic nie musisz. Mój tata wyjechał, a mama
pewnie wróci nad ranem
-Ale..
-Nie ma nawet o czym gadać
-Jesteś dużo lepszy jak nie masz przy
sobie znajomych ze szkoły - zaśmiałam się
-Przyniosę ci jakieś ciuchy
Musiałam jeszcze zadzwonić do domu. To był
najtrudniejszy telefon jakie kiedykolwiek musiałam wykonać...
Wspaniały rozdział.
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy. :)
Genialny rozdział ♥
OdpowiedzUsuń